2018/06/03

zaległosci

Bonjour! 

Rzadko mnie tu można spotkać, zgadzam się. O ferii dzieje się tak, że najczęściej tylko wpadam do domu w weekendy (jeśli już tam wrócę, hihi) i wypadam. Diametralnie zmienił się mój tryb życia i chociaż niekiedy czuję się już tym lekko zmęczona, to wciąż uważam, że mimo wszystko jestem wielką szczęściarą. Korzystam z wolnego tak, jak tylko się da i kiedy tylko ktoś zaproponuje wyjście z domu, jestem pierwsza. Tak bardzo przyzwyczaiłam się do tego, że stale mnie nie ma, że aż stało się to w pewien sposób normą. Minus z tego taki, że moje pasje legły, a wraz z nimi ten blog, który gdzieś zepchnęłam do tyłu głowy. Ah, a miało być tak fajnie i miałam się rozwijać. No cóż, idą wakacje i kto wie, może coś jeszcze się zmieni, a ja w końcu zacznę robić coś, co porzuciłam. Tylko co wybrać?!



A skoro postanowiłam nadrabiać zaległości, to podrzucam kilka fotek z majówki ♥️♡ Trzymajcie się cieplutko🎔

instagram | snap: nusia75 



















2018/04/21

What if i have found love?

 
Hello blogosphere!

Zawsze twierdziłam, że związki to jakaś porażka. Chłopaków wolałam raczej obserwować i do nich wzdychać, ale nigdy nie robić żadnych kroków w przód - sama świadomość, że darzę kogoś zainteresowaniem dawała mi w jakiś sposób szczęście. Ale to było kiedyś. 
Byłam dzieckiem, dorastałam wśród nieudanych związków. Wszędzie słyszałam tylko o rozwodach i rozstaniach, a sama idea bycia z kimś chwilę, po to, żeby za moment to się rozpadło...? Nie, dziękuję, wolę koty. Prawdziwa miłość była dla nie zjawiskiem nie do odkrycia. Archeolodzy odkrywali kości, których ja nigdy miałam nie dotknąć, zwykli ludzie znów odkrywali miłość, której ja nie chciałam dostrzegać. 

Chłopacy byli dla mnie kolegami, raczej niczym więcej. Ale.. to był wiek, kiedy wszystkie związki były jeszcze niepoważne i nietrwałe. Helloł, to było gimnazjum. Po co się pchać w coś, co jest skazane na porażkę? "Miłość nie ma sensu" - moje motto życiowe tamtego okresu. I w sumie może wtedy nie miała sensu, ale zaczęła go nabierać z czasem...



Znalazłam w sumie pod koniec 2017 roku IBF. Chłopak, przyjaciel, nic więcej - od początku takie było moje nastawienie i wiedziałam, że takie jest nastawienie Danonka. Dogadywaliśmy się świetnie, wiele rzeczy mieliśmy wspólnych, a ja wiedziałam, że mogę z tym chłopakiem pogadać o wszystkim, jak z prawdziwym przyjacielem. Pisaliśmy, gadaliśmy godzinami przez telefon, a ja czułam się wtedy niesamowicie szczęśliwa, mimo że poruszaliśmy absolutnie zwyczajne tematy, naszą codzienność podczas nocnych, kilkugodzinnych rozmów. Gadaliśmy w weekend, później wracałam do internatu i zaczynał się etap pisania, tak na okrągło. Pierwszy raz rozmawialiśmy do 4;00, a o 6;00 musiałam wstać. Było ciężko, ale z uśmiechem na twarzy, bo było warto! 
Niesamowicie się cieszyłam z tego, że mam takiego przyjaciela, wartego wszystkiego. 



Taka bańka mydlana...? Bańki mydlane często pękają, no nie?
Minęło trochę czasu i bum! widzimy się na żywo. Uwierzcie mi, to było coś, naprawdę. Już na starcie uznałam, że dzięki temu będę mieć niesamowite wspomnienia związane z tym rokiem. Za sprawą jednego wydarzenia. Tak naprawdę ja i Danonek znaliśmy się doskonale, ale nie twarzą w twarz (nie licząc rozmów na kamerce), ale dopiero poznawaliśmy swoje zachowania. Mimo to czułam się dobrze, jak z przyjacielem, którego znam dobrze, tylko po prostu długo nie widziałam, bo wyjechał na jakiś czas. Kto by uwierzył?



Ja nie. Do tej pory jak myślę o tym, co się wydarzyło, wydaje mi się, że śnię i zaraz się obudzę i, jak to zwykle bywa, zapomnę co mi się śniło. Ale każdego dnia otwieram oczy po przebudzeniu i sen nie znika, ale staje się rzeczywistością. Prawda jest taka, że teraz ja i Danonek jesteśmy razem i wierzę w miłość jak nigdy wcześniej. Chyba musiałam się przekonać na własnej skórze, że ona jednak istnieje. Niesamowite jest to, że mimo wszystkich dzielących nas przeszkód udaje nam się być razem, być szczęśliwymi i pełnymi wiary na przyszłość.
Szokiem było dla mnie to, co się wydarzyło. Miałam jasno wyznaczone granice, a jednak musiałam zostawić jakieś drzwi otwarte, skoro stało się tak, że usłyszałam te  o g r o m n e   s ł o w a "Kocham Cię". Nie żałuję, że tak się stało. Każdego dnia wstaję z uśmiechem na twarzy i z poczuciem, że mam kolejną bliską sercu osobę i ona ma mnie, a razem tworzymy coś pięknego. Co z tego, że jest odległość? To nic nie znaczy. Nie ma granic nie do pokonania.  ZAPAMIĘTAJ.


Bańki mydlane pękają, ale ja jednak w niej nie żyję. 


 Macie podobne doświadczenia? Może całkowicie odmienne? Podzielcie się swoimi historiami w komentarzu! 

Dodajcie mnie w mediach społecznościowych, żeby być na bieżąco!
Snapchat: nusia75

Zdjęcia wykonała Dorotka ❤️

2018/03/23

krótka historia dnia wagarowicza

Witam Was tu w zapomnianym i nieodwiedzanym miejscu w Internecie Moi Drodzy 💚

PLANBE - WYRWAĆ SIĘ

Miałyśmy ambitne plany. Oj naprawdę, nawet więcej niż jeden, bo każdy kolejny był lepszy od poprzedniego. Ulepszanie, doskonalenie i nagłe zmiany zdań to chyba nasza specjalność. Nie ma co, kreatywność sięga granic możliwości, organizacja granic dna. No dobra, ona spada poniżej dna.
Miało być super i miałyśmy się spotkać starą ekipą. Tak się cieszyłam, nie pamiętam kiedy ostatni raz nasza piątka była razem. Nie pamiętam i chyba nie będę pamiętać, bo myślę, że do kolejnego spotkania w najbliższym czasie nie dojdzie. Wykruszyła się jedna - nie chciało jej się, druga też, potem już poleciało po kolei. Sprzeczki i w sumie tyle, nic nie wyszło. Jeszcze chyba to trochę zamgliło kontakty.
W gruncie rzeczy w dzień wagarowicza jak na grzeczną uczennicę przystało poszłam do szkoły na matematykę i po dwóch godzinach poszliśmy na wagary do kościoła na rekolekcje, a później na koncert Arkadio. I nie żałuję. Jezuuuu, pokochałam tego ziomka! 💜 Mam wrażenie, że jak mówił, każdy siedział jak zaczarowany i słuchał, moje koleżanki, przyjaciółki mówiły, że powstrzymywały się przed płaczem. Byłam wpatrzona jak w obrazek i zauroczona jego słowami, tak gościu mądrze mówił. Czasami są ludzie, którzy opowiadają na sucho o czymś, o czym nie mają pojęcia, on opowiadał o swoich doświadczeniach i tak dawał do myślenia, że mogłabym słuchać i słuchać w nieskończoność. Był tak szczery w tym co robił, w tym co mówił i w swoim sposobie bycia, że poczułam, że jego słowa naprawdę wnoszą coś do życia ludzi. Było zajebiście i już. Tyle myśli w głowie mi się zakręciło, zakwitła we mnie nagła chęć odnalezienia marzeń i wartości w moim życiu, bo uświadomiłam sobie, że aktualnie nie mam nawet żadnego marzenia, stałej pasji, która dawałaby mi radość i ustalonego celu. Czy tak się żyje?

Wybaczcie mi te zdjęcia, ale lustrzanka na razie leży i się kurzy, trzeba to zmienić!


Poszliśmy na wagary do kościoła i na koncert, za rok sobie odbiję. A Ty co zrobiłeś? Jakie jest Twoje życie?

INSTAGRAM |snap: @nusia75


2018/03/11

Omg, I am here!



Hej!

Ostatnio była mało aktywna tutaj,  w sumie nie tylko tutaj, bo w życiu też jestem mało aktywna, ale pomińmy to. W sumie doszłam do wniosku, że przez to, że nie jestem na co dzień w domu zaniedbałam wiele rzeczy - bloga, mój kochany aparat, pamiętnik, ogólnie to nazwijmy to wszystkim, co mnie określało. Chwilami teraz czuję się jak ktoś zwykły, bez żadnych pasji - człowiek, który wpadł w taką monotonię życia, że już nic nie wyróżni go pośród innych.
W 2018 roku wiele rzeczy się u mnie zmieniło, nowy rok przyniósł mi wiele szczęśliwych chwil i ludzi, których kocham z całego serca. Wiele rzeczy się uporządkowało, z innymi zrobił się kontrolowany bałagan, który mi nie przeszkadza.




Tak wiele się działo od czasu, kiedy tutaj ostatni raz napisałam cokolwiek, że po prostu ciężko nadrobić zaległości. Żeby być ze mną w miarę na bieżąco dodajcie mnie na snapie @nusia75 lub na Instagramie, obserwujcie też bloga, bo chciałabym, żeby to było miejsce jak dawniej ❤

Ankuuls going out, xx

PS wybaczcie, że dziś tak krótko i ogólnie, ale padam! Co się przez ten czas działo u Was? Jaki jest 2018 rok?

2018/01/24

Można milczeć i milczeniem zabijać

515 - TACO HEMINGWAY

   Można mówić lub myśleć, czasem za dużo. W sumie z oboma rzeczami można przesadzić. Problemy zaczynają się, gdy człowiek milczy zbyt długo i w końcu nie potrafi już składać zdań, dobierać słów. Problemem jest to, że nie umie zacząć znów opowiadać.
   Brak słów,  niewyrażanie emocji, niechęć do układania zdań i wydawania jakichkolwiek dźwięków - to też może być niebezpieczne, to też może ranić. Ludzie coraz mniej o sobie mówią, coraz więcej o kimś. Zamiast z kimś - o kimś. Tak jest najlepiej, nie trzeba wchodzić w bliższe relacje, ale wszystko staje się powierzchowne i płytkie, czasem nic nie warte. Czy one w ogóle coś znaczą? Skoro nie potrafimy mówić, dzielić się życiem, doświadczeniami, odkrywać siebie, trzeba się zastanowić, czy to wszystko zmierza we właściwym kierunku. Jak możemy dać się poznać? Jak być prawdziwym wśród wielu tych fałszywych? Warto?


   W życiu w końcu kiedyś nadchodzi taki moment, kiedy trzeba zacząć mówić. Może nie każdemu, może komuś zaufanemu lub kompletnie obcemu, ale trzeba się pozbyć negatywnych myśli, odkryć siebie, poznać siebie, uwolnić siebie. Ostatnio rozmawiałam z Diabełkiem, doszła do wniosku, że czasem najlepiej o pewnych rzeczach powiedzieć komuś obcemu niż przyjacielowi - może ze strachu przed oceną? Może żeby później nie patrzeć i nie widzieć tych wszystkich rzeczy, które się wypowiedziało? Dobra, może coś w tym jest. Ale.. co z przyjaciółmi, rodziną? Jeśli nie otworzymy się przed nimi, nie zaczniemy rozmawiać z nimi, to jaki tego wszystkiego sens... To tylko bycie obok.
   Zdaję sobie sprawę, że w dzisiejszych czasach każdy chce być niezależny, radzić sobie sam z problemami i wszystkim pokazywać, że jest silny. Ale zdarzają się chwile słabości, chwile upadku, kiedy wstajemy z poobijanymi kolanami - i to jest normalne. Dlatego, mimo że sama jestem zamknięta w sobie, zawsze wszystkich zachęcam do mówienia, bo lubię słuchać, lubię pomagać jeśli tylko mogę. Może też liczę na to, że kiedyś ktoś będzie chciał wysłuchać mnie, ale to już taka bardziej samolubna myśl ;)
   Nie zabijaj ciszą siebie i ludzi wokół.

instagram | snap: nusia75 | weheartit | pinterest

Co u Was? Nie milczcie i odezwijcie się w komentarzach! 😀