2019/04/12

Co ja zrobiłam?!

Zazwyczaj Blogger pomaga, kiedy w moim życiu pojawiają się jakieś skrajne emocje - wielka radość, głęboki smutek etc... W toku spraw "normalnych" nie widzę nic na tyle interesującego, aby opublikować tutaj. Ale przecież takie jest życie - w większości właśnie "normalne".

W większości. U mnie przez ostatni czas znów nie było normalnie. Przez miesiąc, w którym musiałam podejmować wiele decyzji kilka rzeczy się zmieniło. Nie sądziłam, że te trudne wybory spadną na mnie tak szybko i będę musiała się mierzyć z tyloma emocjami jednocześnie i tak wiele rozmawiać na trudne tematy, jednocześnie wiele też nikomu nie mówiąc. Wiem to, że nie jestem jedyną osobą, którą takie sytuacje dotknęły i zdaję sobie sprawę z tego, że nie mogę się poddać. Doceniam pomoc wielu osób w moim życiu i wiem, że dzięki nim i dzięki samej sobie mogę sobie poradzić w tym trudnym okresie i się nie złamać.

Znacie to uczucie, kiedy wszystko zdaje się być przeciwko Wam? Zdarzają się takie dni, takie tygodnie... Ja mam wrażenie, że w końcu się z tego wyplątuje i, mimo że dotykają mnie stale jakieś nowe problemy z życia codziennego, staram się z nimi sobie radzić. Jednocześnie wiem, że od tej pory może być ich więcej i więcej. Nie jestem jednak sama i mam wsparcie, co jest dla mnie chyba błogosławieństwem.

Za sprawą tych ostatnich wydarzeń zrodziła się też u mnie i mojego chłopaka pewna myśl, a mianowicie zaczęliśmy razem ćwiczyć. Już od dawna oglądam na Instagramie @plantifulway i @fitpatkę a także od niedawna @deynn, co coraz bardziej skłania mnie w stronę zmiany stylu życia i próby poruszania się trochę. Pozytywne nastawienie do życia dwóch pierwszych kobiet naprawdę mi pomagało w trudnych chwilach, ich szaleństwo i uśmiech (zobaczcie sami), a z drugiej strony przemiana Deynn i jej pewność siebie też skutkują. Nigdy nie lubiłam tego typu "gadania" na instastory, a teraz siedzę i oglądam od pierwszego filmiku do ostatniego.


Tak więc od poniedziałku 8 kwietnia zaczęliśmy wdrażać się powoli w pracowanie nad sobą, jednocześnie wciąż pracując nad wszystkimi innymi aspektami tego "problemu", o którym wspomniałam wcześniej. Liczę na to, że w trakcie nie poddamy się łatwo i spróbujemy jednak coś osiągnąć w tym kształtowaniu sylwetki ;) Może to poskutkuje też w innych aspektach naszego życia.

Jesteście ciekawi, jak to się wszystko dalej potoczy?

Co u Was?


Photos - Fit girl's diary

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz