2017/07/12

Czy wybrałam dobrze?


ALPHAVILLE - FOREVER YOUNG

Byłam dziś w mojej szkole dostarczyć oryginały dokumentów i wniosek o internat. Kiedy rozmawiałam z przemiłą panią, która przypominała mi postać z serialu nabrałam wątpliwości... Co, jeśli ja sobie naprawdę nie poradzę? Obawiam się trochę mojej reakcji na zmiany. Z charakteru jestem raczej dość nieśmiałą osobą i nie potrafię poznać nikogo nowego.
W piątek mamy spotkanie z wychowawcą. Moja mroczna strona (brzmi dramatyczniej) mówi mi, że będę samotnikiem, ale nie słucham jej, bo tego nie chcę. Nie chcę być osobą, która wszystkiego się boi. I chociaż mam wątpliwości i jestem zestresowana tym, co dotyczy szkoły, przebrnę przez to i i postaram się najbardziej jak mogę, aby kolejne lata nie były zmarnowanymi. Wiem, że będę tęknić za moimi znajomymi i przyjaciółmi z gimnazjum, nie będę mogła poświęcać im zbyt wiele czasu i uwagi. Czy spotkam ludzi, których równie mocno będę potrzebować w moim życiu? Czas pokaze, ale liczę na to, że będę miała tego farta.


Chcę i się obawiam. Wiele osób mnie pyta, dlaczego idę na kierunek humanistyczny. Nie lepiej matma? Matma to przyszłość!
Świat się matematyzuje, teraz kierunki ścisłe to doskonałe wyjście!
A ja mowię: a nie lepiej to, co lubię? To, co chciałabym robić?
Babcia mówi: będziesz prawnikiem! Będziesz dentystą! Bądż lekarzem! A ja babci odpowiadam, że będę tym, kim zechcę. [autentycznie]

W dodatku każdy mi powtarza, że poznawanie ludzi jest łatwe. Moja mama dziś powiedziała, że wystarczy podejść, powiedzieć hej, jestem Ola, Kasia, Asia, Zdzisia. Tylko czemu tak naprawdę nie jest? Czasami zastanawiam się, czy to ja jestem tak zamkniętym człowiekiem, czy to świat się zamyka. Chwilami nie mam problemu z poznaniem nikogo nowego, a za chwilę wolę stać sama i nie podchodzić, bo nie wiem jak się za to zabrać. W III gimnajzum na pielgrzymce moje koleżanki i ja zastanawiałyśmy się, jak poznać ludzi. A ja w przypływie nagłej i nie wiadomo skąd wziętej odwagi podeszłam do pierwszych dziewczyn, które przechodziły i się przedstawiłam, moje koleżanki zrobiły to samo. Wstyd mi tylko, że nie pamiętam żadnego imienia i skończyło się tylko na tym, że się przedstawiłyśmy... Może kiedyś będę miała więcej takich przypływów? Będę klifem, o który rozbijają się takie fale. Nie no, wolę być sobą i budować w te wakacje moją pewność siebie i samodzielność. Klifem mogę się stać kiedy indziej - może gdy nie będę miała pomysłu na siebie w przyszłości, po humanistyce :)


I tego się trzymajmy.

Ankuuls going out, xx

insta | snap: nusia75



2 komentarze:

  1. Powiem Ci, że jesteśmy bardzo podobne. Rok temu w wakacje kiedy miałam pierwszy raz iść do liceum czułam to samo i miałam takie same obawy. Nie potrafiłam poznawać nowych ludzi, byłam zamknięta w sobie, wolałam samotność, byłam nieśmiała. Ale przełamałam się i pamiętam ten przełomowy moment kiedy spotkałam się w wakacje z jedną z nowych osób ze swojej klasy. Potem były kolejne osoby i spotkania i kolejne. We wrześniu nie czułam już takiego stresu, bo część osób już znałam. Z czasem poznawanie nowych osób weszło mi w nawyk, stało się niewyobrażalnie proste. Powoli kształtowałam swój charakter, powoli widziałam w nim znaczne zmiany. Z nieśmiałej dziewczyny stałam się rozgadaną nastolatką. Ponadto poznałam przyjaciółkę z którą rozumiemy się wręcz bez słów. Kiedy myślę o tym co było rok temu, trudno mi uwierzyć, że byłam całkiem inną osobą. Zmieniłam się pod wpływem liceum i to na lepsze.
    Tobie tez życzę tego samego. Wiary we własne możliwości, tego, że jeśli się mocno w siebie wierzy można osiągnąć naprawdę wiele. Życzę Ci, żebyś tak jak ja pokonała to co wydaje się teoretycznie niemożliwe. Poza tym nie zastanawiaj się teraz czy dobrze wybrałaś, czas pokaże. Powodzenia od września w nowej szkole i głowa do góry! <3
    Mój blog - klik!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja kiedyś miaalm ogromne problemy w kontaktach z ludźmi, z biegiem czasu się tego pozbyłam :)

    OdpowiedzUsuń