2017/01/19

I don't know


Chociaż ostatnio było mnie tu naprawdę mało, dużo myślałam. Chyba za dużo - nie chodzi tu tylko o bloga, ale o wszystko.
Ciągle mam tysiące myśli w głowie, ciężko mi je wyrzucić nawet do pamiętnika (najlepszy dowód: pani od angielskiego zapytała się mnie o czym myślę!), wciąż staram się czymś zająć, skupić na czym innym, ale idzie mi to bardzo opornie. Rok 2017 zaczął się już sporymi zmianami, sama nie mogę dojść do tego, czy są one pozytywne, a może wręcz przeciwnie. Wiem, że nie miałam na nie wpływu na niektóre z nich, a jednak ich skutki odczuję. Nie zamierzam jednak zostawać w miejscu, tylko iść za ciosem i... płynąć z nurtem życia.


Już sama nie wiem, co chcę napisać - milion rzeczy siedzi w mojej głowie, a jednak mam wrażenie, że to nic sensownego, mam nawet problem z tytułem! Kiedy dużo myślimy, lepiej zająć się czym innym niż słuchanie muzyki i leżenie w łóżku - przez kilka ostatnich dni zaczęłam oglądać nowy serial SKAM, szczegółowo odrobiłam lekcje i, o dziwo, pomogło, skończyłam książkę, zaczęłam coś rysować, a wczoraj sobie obiecałam, że napiszę już ten post. Lepiej wcześniej niż później.
Szkoda, że zima za oknem, bo naprawdę z chęcią zajęłabym się znów bieganiem i jazdą na rolkach, tym bardziej, że teraz, kiedy już koniec semestru i wszystko udało mi się poprawić, w końcu mam wolny czas. Co z tego, że nie potrafię go dobrze spożytkować i porządnie się skoncentrować? :)


Dziś pewnie skończę sezon SKAM, napiszę coś w pamiętniku, może poćwiczę troszkę, jak codziennie wypiję cappuccino i pójdę spać. Wciąż mi zimno w nocy, mimo że przestawiłam łóżko spod okna, poza tym ciężko mi zamknąć oczy i zasnąć. Naprawdę zazdroszczę ludziom, którzy dotkną się do poduszki i już śpią, nigdy tej umiejętności nie posiadałam. Mam za to świetną i przydatną umiejętność zżerania baterii w moim telefonie zostawianiem włączonego Spotify na noc i zaplątywania się w słuchawki, heh. Czasami uda się je bezpiecznie odłożyć na miejsce, ale najczęściej zrywam się rano i szukam ich po całym łóżku.
Wczoraj w nocy podjęłam "ciężką" decyzję wylogowania się z FB, IG, Messengera, więc straciłam kontakt ze światem, zyskałam mnóstwo czasu i nie sprawdzam ciągle jednego i tego samego w Internecie, łatwiej mi skierować myślenie na inny tor. Naprawdę polecam, chociaż na kilka godzin. Wtedy można.. zacząć żyć własnym życiem, haha :)

Piszcie koniecznie, co u Was, bo dawno o to nie pytałam! Jak koniec semestru? Jak idzie spełnianie postanowień? Wszyyystko! 

snap: @nusia75 
IG: ankuuls
Spotify: Anna Podlecka

7 komentarzy:

  1. Ah :-) śpij w nocy i znajdź chłopaka :-)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spie w nocy! Ale po co mi chłopak?!?! Kobieto xd

      Usuń
    2. Oh wiem co mówię :-) kocham!
      Buziaczki :-*

      Usuń
    3. też chciałabym dobrze rozporządzać czasem i biegać :D

      www.blog017.blogspot.com

      Usuń
  2. U mnie już ferie- nareszcie. Wróciłam od przyjaciółki, a jutro już na narty :D
    http://xartday.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Masz dobrą metodę, lepiej robić wszystko, niż tylko siedzieć i myśleć.
    Też ostatnio coś długo nie mogę zasnąć, strasznie mnie to wkurza. :(
    Kilka dni temu pozbyłam się snapchata i może głupio to zabrzmi, ale czuję się bardziej wolna, haha.

    Pozdrawiam!
    Annes

    OdpowiedzUsuń
  4. Myślę, że już niedługo naładujesz baterię! Sama pamiętam jak byłam na rekolekcjach i musiałam przeżyć trzy dni bez snapów, messengera, sprawdzenia facebooka. A co do postanowień(szczególnie noworocznych) - wszystkie poszły w niepamięć :D
    galantyka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń