2016/12/02

Be your own sunshine | #annmas

Ostatnio przez cały czas wszędzie mówię o ,,Promyczku''. To rodzaj książki, który w trakcie czytania zmienia Twoje życie i Twój światopogląd!
Kate jest bohaterką nietypową - mimo wielu bardzo przykrych i strasznych wydarzeń z przeszłości, ona zachowała optymizm i uśmiecha się przez cały czas. To fajna odskocznia od tych wszystkich ,,bad girl'', które w przeszłości przeżyły coś złego i teraz takie się stały. To jest typowe, normalne. One potrzebują takich promyczków w swoim życiu, a Kate jest swoim własnym słońcem. Nie tylko dla siebie, bo także dla innych.
Nas w życiu także spotyka wiele strasznych historii i chcemy się po prostu poddać lub zwinąć w kłębek i płakać. Ale tak nie można. Powinniśmy brać przykład z głównej bohaterki książki i utrzymywać naszą pogodę ducha. Ktoś może mi zarzucić, że przecież to tylko książka, a ja jestem idealistką. Owszem, to tylko książka i aż książka. To wszystko mogło wydarzyć się naprawdę - Kate jest odzwierciedleniem każdego z nas, ludzi, którzy mają w życiu pod górkę. Z tą jedną różnicą, że ona się nie poddaje i korzysta z chwili na maxa. Nie żałuje niczego, nie poddaje się.


Ostatnio miałam kilka złych dni, ciężko mi było chwilami się nie rozpłakać. Po części wiem czemu, po części nie wiem. Może to ta jesień tak działa? Ale się otrząsam. Nie mogę cały czas chodzić z grobową miną, nie czuję się nawet wtedy sobą. Od kiedy pamiętam, zawsze się uśmiechałam, żartowałam, tryskałam optymizmem i tak powinno wciąż być. Jeśli nie mamy słoneczek w naszym życiu, możemy nimi być sami. Ja jednak mam kilka osób, które w całkowicie szarym dniu potrafią wyczarować tęczę. Potrafią też na odwrót, ale csiii xd
Pamiętajcie, że z każdej złej sytuacji da się wyjść i wystarczy czasem bardzo niewiele - właśnie uśmiech lub kilka zwykłych słów. Może warto powiedzieć czasami osobom, które rozświetlają nasze dni, jak bardzo są dla nas ważne? :)
A Wy macie w swoim życiu ludzi-promyczki? Czy dopada Was jesienna chandra? 

 ***

Chciałam Was tez poinformować, że od dzisiaj (ugh, 2 grudnia, ale chyba wybaczycie!) na blogu będą ukazywały się blogmasy, ale w wersji Ania, czyli #annmasy. Lepszej nazwy naprawdę nie mogłam wymyślić - moje imię jest niekreatywne (a ta nazwa brzmi jak ananas...). Będą to posty codziennie aż do 24 grudnia o tym, co aktualnie u mnie. Pewnie postawię na notki lifestylowe, może coś z piosenkami, filmami, przygotowaniami do Świąt... Nie mam pojęcia co się ukaże, więc bądźcie na bieżąco

Ania
xx

6 komentarzy:

  1. Masz racje, brakuje teraz takich promyczków, na pewno czytałaś The Fault in Our Stars- tam jest ten chłopak Gus, który mimo tego, że również przeżył wiele, był zawsze uśmiechnięty i stał się "promyczkiem' dla swoich przyjaciół i oczywiście dla Hazel Grace.
    Myślę, że to ważne, aby po prostu żyć również dla innyvh, umilać życie najbliższym :)
    Sama jestem swego rodzaju promykiem, bo zawsze staram się dodać trochę optymizmu do zycia, nie ważne jak źle by było, po prostu chciałabym otrzeć łzy innym, nawet jesli moich by nie otarto.
    Pozdrawiam!
    lipcowaja.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, Gus był promyczkiem, zupełnie o tym zapomniałam! Wciąż mam w głowie jego ,,metafory'' :D
      Trzymaj tak dalej - bycie promyczkiem to radość i dla Ciebie, i dla osób wokół Ciebie :)

      Usuń
  2. Będę z wielką chęcią czytała Twoje #annmasy! Ja również ruszam z #blogmasami ale u mnie od 12 grudnia :) Obserwuję i mam nadzieję ,że również zaobserwujesz mojego bloga: iobiektywwsercu.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam tą książkę właśnie tydzień temu. Kocham<3 Druga część trochę gorsza, ale dalej nie mogę się pogodzić z zakończeniem pierwszej. Zawsze staram się dostrzegać światło w tunelu, częściej jestem realistką. Z jesienną chandrą w tym roku inaczej, bo prawie jej nie było, może to przez nadmiar wydarzeń.
    http://xartday.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie mogę się pogodzić z zakończeniem, to było niesprawiedliwe :( Drugiej jeszcze nie czytałam, ale mam w planach. Przeczuwam, że nic nie będzie tak dobre, jak pierwsza część :/
      Tylko się cieszyć, że chandra Cię nie dopadła! Zbliża się zima i święta, więc pewnie jej wcale nie będzie :)

      Usuń