2016/09/08

Straciłam przyjaciela...

Hej,


Najpierw coś jest, a później tego nie ma - taka jest prawda. 
Dzisiaj rano wstałam sobie o 9;00, bo zwolnili nam dwie lekcje i musiałam się stawić w szkole dopiero o 9;50. To miał być piękny dzień. Nie wyszło - dzisiejszego dnia straciłam bardzo bliskiego przyjaciela. Saper miał 9 lat i miał żyć wiecznie, nigdy nie zdechnąć. Każdy tak myśli, bo kto zastanawia się nad śmiercią swojego ukochanego pupila? Prawda jest taka, że nikt, ja także. 
Otwierałam właśnie bramę, gdy zobaczyłam, że leży. Zawołałam go, ale nawet nie drgnął. Zapaliła mi się w głowie czerwona lampka, ale nie dopuszczałam do siebie myśli, że może nie oddychać. Wiecie co pomyślałam? Że nie reaguje na mój głos, ale na pewno podejdzie, gdy mama  go zawoła, zawsze przychodził. Nie zareagował. Saper umarł. 
Łzy ciekły mi po twarzy strumieniem, nie mogłam w to uwierzyć - że leży przede mną i już nic nie da się zrobić, bo to wszystko nie od nas zależy. Czułam tę bezsilność, mogłam tam tylko stać i go opłakiwać. A wierzcie mi, że to właśnie robiłam też przez całą drogę do szkoły. 
Teraz, gdy piszę ten post i wiem, że Sapera już więcej nie zobaczę, nie mogę w to uwierzyć. Jeszcze wczoraj biegał sobie w swojej "zagrodzie" na swoich trzech nogach i wymachiwał językiem. Nie dociera to do mnie teraz. Patrzę na jego puste ogrodzenie i wciąż myślę, że zaraz zacznie szczekać na kota lub przejeżdżającego rowerzystę. Prawda jest taka, że już nigdy nie pójdzie ze mną na spacer, nie obudzi mnie w środku nocy swoim szczekaniem, nigdy go nie przytulę i nigdy go nie zapomnę. 
Straciłam przyjaciela. 
Zostały kwiatki na grobie i świeża ziemia.
I kilka zdjęć. 
Oraz miłość w sercu i łzy płynące po twarzy.


Przeżyliście kiedyś taką stratę? 

INSTAGRAM | snap: @nusia75


23 komentarze:

  1. Współczuję Ci 😢 Ja sama kiedyś przeżyłam stratę przyjaciela (psa) Nie mogła dopuścić myśli ze już nigdy się z Sonią nie pobawię 😭 Trzymaj się ❤
    nataliamrozinska@blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeju naprawdę współczuje, nie wiem co bym zrobiła gdybym straciła mojego psa.Trzymaj się,bedzie dobrze, na pewno jest w lepszym miejscu



    https://strong-power.blogspot.com/
    Jeśli podoba Ci się blog, zaobserwuj :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Przykro mi, to wielka strata stracić takiego przyjaciela. Sama mam swojego ukochanego pieska i wiem, że i mnie kiedyś czeka taki dzień. Szczerze mówiąc podziwiam, że byłaś w stanie tego dnia iść do szkoły.
    m-artyna.blogspot.com-KLIK!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, trzeba żyć dalej jakoś :/

      Usuń
  4. Przeżyłam już niestety kilka razy taką sytuację i wyobrażam sobie co możesz teraz czuć :( Trzymaj się!

    http://sysiadelrey.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki moment chyba w pewnej chwili jest nieunikniony :/
      Dzięki! ♥

      Usuń
  5. Chyba w tamtym roku na feriach. Misiek był ze mną 14 lat, razem z nim dorastalam i byłam do niego tak bardzo przywiązana

    magdawiglusz.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Chyba w tamtym roku na feriach. Misiek był ze mną 14 lat, razem z nim dorastalam i byłam do niego tak bardzo przywiązana

    magdawiglusz.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Współczuję, ale czas leczy rany :)

      Usuń
  7. Współczuję...ja obecnie nie wyobrażam sobie tego by nie było przy mnie mojego pupila.
    Zapraszamy
    https://youthinkpositive.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetnie cię rozumiem? Świetnie... Ja płakałam przy stracie rybki niby tylko mała pierdułka a i tak byłam do jiej strasznie przywiązana. Niesamowicie ci współczuje.


    "http://sharpeee.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do rybki też można się przywiązać - nie lubię jednak zwierząt, do których nie można się przytulić, heh.

      Usuń
  9. Współczuje... Miałam kiedyś podobną sytuację, ale tak to jest. Nic nie trwa wiecznie. :)

    http://justdaaria.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Współczuje :( Ja też niedawno straciłam mojego ukochanego pieska. Płakałam po nim a teraz czesto mi go brakuje... ;/
    Anonimoowax - Klik

    OdpowiedzUsuń
  11. Śliczny pies.. współczuję... :(( Pozdrawiam i zapraszam na:
    maggie-fashion-style.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. jezuu, wspolczuje i rozumiem twoj ból bo sama niedawno byłam w podobnej sytuacji. :/

    http://natoosblog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Moja babcia miała kiedyś psa - małego, białego kundelka z zakręconym ogonkiem, które potrafił biegać po swoim ogrodzeniu bez przerwy. Kiedy byłam mała wydawało mi się, że będzie taki zawsze. Podbiegający do ogrodzenia, kiedy podejdę. Merdający ogonkiem, szczekający. Może nie był moim przyjacielem, ale go zapamiętałam. Dostawał ataków padaczki - trzeba było przerwać jego życie zastrzykiem usypiającym, by nie musiał się już więcej męczyć.
    Rozumiem więc przynajmniej po części Twoja stratę i współczuję Ci.
    Pozdrawiam
    Tutti

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zastrzyk usypiający to dla mnie masakra, nie wiem jak można tak traktować psy (zwłaszcza gdy ktoś stwierdzi, że są "złe"), ale rozumiem sytuacje, w których dzięki tym zastrzykom one się nie męczą...

      Usuń
  14. Niestety wiem co czujesz :( Kiedy straiłam Maxa byłam załamana :/

    W wolnej chwili zapraszam
    paulla-m.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  15. Rok temu 19 września straciłam psa Tofika, rudy kundelek, który był z nami od jakichś 15 lat. Do tej pory bardzo ciężko mi się pogodzić z jego odejściem, bo tak naprawdę to był z nami dłużej, niż go nie było. Był wspaniałym przyjacielem i bardzo za nim tęsknię.

    veronicalucy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, 15 lat to naprawdę dużo, Saper był z nami jedynie 9 :c

      Usuń
  16. Strasznie ci wspólczuje... Pamiętam jak ja nie mogłam pozbierać się po utracie ukochanego psa...
    M.Ó.J B.L.O.G!
    Co powiesz na wspólną obserwacje?
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  17. Ojjejju... strasznie Ci współczuję... ;c To chyba najgorsze, co może się przytrafić. Strata przyjaciela bardzo boli.

    Pozdrawiam i obserwuję ;) Tak Po Prostu BLOG

    OdpowiedzUsuń