2017/05/06

Właściwie to nie wiem - FOTOPOST?


Po zmierzeniu się z egzaminami przyszedł czas na odpoczynek. Dodam, że krótki. Teraz nadchodzi czas wyborów - trudnych. Po moich znajomych widzę, że jestem jedną z nielicznych zdecydowanych, co dalej robić. Ale mam pewne zawahania. Chociażby dzięki nauczycielce chemii, która po usłyszeniu, że idę na humanistyczne, jako kolejna osoba zasiała we mnie ziarno zwątpienia i powiedziała, że myślała o mnie jako o umyśle ścisłym... Ale czy mam robić później całe życie coś, co nie jest częścią mnie? Chyba podziękuję. Wiem, że chemia i biologia nie są moimi koleżankami, a co mowa o miłości... Dlatego zrobię to, co będę chciała ja, a nie ludzie wokół. I mam nadzieję, że moi przyjaciele i znajomi zrobią to samo, żeby później nie żałować zmarnowanego czasu. Mam nadzieję, że Wy, moi czytelnicy, zrobicie to samo i także pójdziecie za głosem serca.
A majówka? Spędzona ze znajomymi. Dawno nie czułam się tak zabiegana i szczęśliwa, oby było więcej takich chwil :)
W tytule jest FOTOPOST, więc zostawiam Was już tylko ze zdjęciami. Koniecznie napiszcie mi o Waszych wyborach szkoły i majówce!













 Ankuuls going out,
xx

INSAGRAM | snap: nusia75

PS co sądzicie o odświeżonym wyglądzie?

2017/04/24

10 meters away

Czemu jesteś tak blisko? Nie możesz odejść 10 metrów dalej? Przestrzeń osobista.

Mary go round - The Struts [posłuchaj]
Zostałam oskarżona, chyba nawet nie bezpodstawnie. Chyba były jakieś pobudki, na podstawie których został wysnuty akt oskarżenia przeciwko mnie. Tak się nad tym zastanawiam.... tak, były.
Nie dopuszczam do siebie ludzi, tak brzmiały słowa. Karzę im trzymać się 10 metrów dalej, rzecz jasna w przenośni. Dobra, ostatnio mooooże i tak... Moooże. Chociaż naprawdę mam wrażenie, że ostatnio wszyscy jesteśmy jacyś nieobecni, ja też.
Wszystkie te przemowy o ludziach, którzy wznoszą wokół siebie mury to banał - oklepane gadki, które każdy już zna na pamięć, nie wnoszące żadnej świeżości. Czy naprawdę każdy ma swój teren, na którym nie ustała żadna inna stopa niż "właściciela"? Tak, wszyscy mamy. Nie ma ludzi -  otwartych kart. Za to mamy przyjaciół i rodzinę, którym zawsze pozwalamy podejść bliżej i balansować na granicy naszej prywatności, często nawet otwieramy im drzwi. Czy to źle? Zdecydowanie nie!



Oczywiście, bywam zamknięta, nieobecna i zamyślona. Bywam też głupia i towarzyska (chyba widać, jak bardzo głupia...). Ciągle się uczę, jak mam się zachowywać wśród ludzi, jak pozostawać sobą i nie ukrywać w cieniu. Odnajduję swoją pewność siebie powoli, wciąż poznaję sposoby na bycie otwartą na nowe doświadczenia. Prawdą jest, że czasami odsuwam ludzi 10 metrów od siebie, ale później pokazuję im drogę powrotną, bo wiem, że są mi potrzebni i po prostu... lubię ich, kocham, uwielbiam. Widzę kolosalną różnicę między dziewczyną, którą byłam kiedyś a tą, która teraz tu siedzi i pisze tą notkę. Jestem dumna sama z siebie, jakkolwiek głupio to brzmi. I mimo że czasami ujawniam te wszystkie złe strony mojej osobowości, to tak naprawdę staram się pielęgnować te dobre i od czasu do czasu pozwalam im się pokazać - może w końcu uda im się wyjść na dłużej :)

instagram | snap: nusia75 

2017/04/19

stressed out

Słyszę moje nazwisko. Losuję karteczkę. 39. Szukam miejsca. Jest. Siadam. Czekam. Niecierpliwię się i dostaję drgawek....
Tak naprawdę obeszło się bez drgawek, było tylko lekkie trząchanie nogą - oznaka mojego zdenerwowania. Takie testy gimnazjalne - ważna rzecz, nie? Przypominam sobie, że jeszcze tydzień temu byłam naprawdę zestresowana i bałam się dnia, który właśnie zmierza ku końcowi. Właściwie to było dobrze. Uff, tak, udało się!
Przeżyłam, nie zginęłam!

Pożyczyłam zdjęcie z naszego gimglina, strony szkoły - Pan Dyrektor chyba się na mnie nie obrazi :-)

Cieszę się, że dni testów już powoli mijają. Siedzę 60/90 minut na sali, w pełni skupiona i skoncentrowana. Uczniów coraz mniej, sala pustoszeje... Siedzę i piszę, daję z siebie wszystko. Co więcej można? Odpowiadam najlepiej, jak potrafię, więc nie mam wyrzutów sumienia - to wszystko okazało się nie takie straszne, jak sobie wyobrażałam. Ale... wolę o tym nie pisać, wszystko okaże się 16 czerwca - oby to był mój fartowny dzień, jak dziś.
Ale wiecie co? Kupiłam buty. Buty na koturnie, średnio wysokim. Nie założę ich jutro, nie ma mowy - moje nogi cierpiały, a ja wydawałam się jeszcze wyższa. Na szczęście mama wyprała moje creepersy - kochane butki, uratują moje życie! Byle do piątku, później już wszystko będzie zmierzało do wakacji i wybierania szkoły. Dobrze czy niedobrze? Kurde, to jest pytanie. Co z tym wszystkim, co się narodziło w gimnazjum? Nurtuje mnie sporo pytań, ale z drugiej strony cieszę się na myśl o liceum. Boję się? Też. Mieszanka uczuć. Dlatego skupię się na teraźniejszości, a przyszłość i tak nadejdzie, nieważne czy będę nad nią rozmyślać, czy nie ;)
Macie podobnie?

instagram | snap: @nusia75

2017/04/05

march favourities



Hej!
Po raz pierwszy przedstawiam... tam, tam, tam! Ulubieńców miesiąca! Domyślam się, że nudzą już Was posty o moim życiu, a takie notki są dość chętni czytane na innych blogach, więc mam nadzieję, że na moim także przypadnie Wam do gustu. Może będzie takich postów więcej? Się okaże :)

UBRANIE/DODATEK




W tej kategorii zdecydowanie zwyciężyły creepersy. Kiedy dwa lata temu pewna dziewczyna ze szkoły je miała, nie podobały mi się. Kiedy zaczęłam nałogowo oglądać We Heart It, pokochałam te buty i zapragnęłam mieć swoją parę. Kiedy doszły do mnie te cudeńka, nie byłam przekonana, był lekko niewygodne i obcierały piętę. A teraz? Moja najlepsza para butów! Pasują dosłownie do wszystkiego i są mega wygodne! Nie ruszam się bez nich praktycznie, kocham je.

APLIKACJA

Hmm... Wybaczcie mi te bąbelki na ekranie, nie za bardzo przejmuję się wyglądem tego telefonu (powiedziała, mając nadzieję, że niedługo będzie nowy...). Moją ulubioną aplikacją w marcu zdecydowanie było Spotify - możecie mnie dodać, jeśli chcecie - zasypiałam z tą aplikacją, budziłam się z nią (oczywiście zaplątana w słuchawki...). Uwielbiam to, że można oglądać playlisty innych, słuchać utworów jednego wykonawcy oraz wielu artystów, dodawać znajomych i wiele innych. Korzystam i polecam.

KOSMETYK

W tej kategorii góruje matowy błyszczyk Vivid Matte Lipstick w odciniu 50 nude thrill. Kupiłam go w lutym, kiedy uzupełniałam moją kosmetyczkę, będąc u babci na feriach, a teraz jest moim ulubionym błyszczykiem! Jest pięknie matowy, ma cudny odcień - nie za ciemny, nie za jasny (chociaż polowałam na bordowy, a teraz kusi mnie  szary!), a na ustach zasycha bardzo szybko i tworzy taką miłą, matową warstwę. Nie ściera się jakoś bardzo, ale mam jedną szminkę z Manhattan, która wytrzymuje jednak dłużej. Tak czy siak, jest moim no 1!

PIOSENKA

Moje koleżanki mogą potwierdzić, że tutaj niepodważalną faworytką jest piosenka Verby - Głupia Miłość. W marcu słuchałam jej naprawdę często i cały czas siedziała mi w głowie, nie mogłam się od niej uwolnić! Teraz mi na szczęście przeszło i żadna piosenka mnie teraz nie dręczy (jak to makabryczni brzmi, mwahaha). Jestem w trakcie poszukiwania tej idealnej na kolejny miesiąc. Może polecacie jakieś mało znane piosenki (uwielbiam takie!)?

KSIĄŻKA

Tutaj wybór nie był trudny, zwłaszcza, że jest to jedna z... dwóch książek, które przeczytałam. Aż wstyd się przyznawać! Zanim się pojawiłeś było piękną historią, ale ja jestem wierna Patchowi i serii ,,Szeptem". W tej części nie za bardzo lubiłam Norę, ale oczywiście upadłego anioła pokochałam jeszcze bardziej - ma ktoś może kontakt do takiego? Czekam teraz, aż w bibliotece będzie ostatnia część i w końcu uda mi się poznać zakończenie, ,,Cisza" skończyła się tak niespodziewanie...

I, standardowo, jak do każdego postu, dodaję piosenkę, tylko tym razem nie na początku :)
Jacy są Wasi ulubieńcy marca?

Insta | snap: nusia75


2017/04/01

Wylogowana.


Cześć kochani!
Można powiedzieć, że ostatnio uciekłam z blogosfery. Tak, uciekłam. Za każdym razem, kiedy oglądałam grupy blogerów na Facebook'u, widziałam posty kom/kom, obs/obs i... Czy tylko ja mam wrażenie, że dominują blogi modowe i kosmetyczne? Wiem, że wielu ludziom one odpowiadają, ja natomiast nie bywam na nich często, gdyż... to chyba nie moja działka.
W tym momencie proooszę Was bardzo o zostawienie linków do swoich, najlepiej lifestylowych, blogów.
Właściwie, to chciałam Wam oznajmić, że żyję i trzymam się jakoś (w tym momencie akurat umieram z bólu gardła...). Planuję znów częściej pisać, ale tematy mi jakoś nie wpadają do głowy. Mam natomiast kilka pomysłów na zdjęcia, a kochany statyw może mi pomoże je zrealizować, więc zamiast przyrody i innych pierdołek na zdjęciach może w końcu pokażę się ja, aż się boję... Chociaż właściwie nie mam pojęcia, jak będę wyglądać jutro, bo mam wrażenie, że spaliłam troszkę skórę - w okolicach nosa i na rękach, obojczyki też. Pamiętajcie, pierwsze słońce też może opalać! Auć, cierpię podwójnie. Ale to nic, trzeba się cieszyć z tych promyczków, które wywołują uśmiech na twarzy. Osobiście uwielbiam lato, słońce i ciepło, twierdzę, że moim przeznaczeniem jest zamieszkać w lasach równikowych lub w słonecznej Californii (wyobraźmy sobie, że na tym zdjęciu są palmy, nie świerki, a ja jestem jedną z tych amerykańskich dziewczyn z filmów).


Jaki mam pomysł na przywrócenie weny do prowadzenia bloga? Przeczytam "Girl online" - to mój niezawodny sposób, który działa świetnie. Dzięki mojej kochanej przyjaciółce mam swój własny egzemplarz - chyba wiedziała, że będzie mi potrzebny! Nie czuję się dzisiaj na siłach, by zrobić coś innego niż kąpiel, pisanie i czytanie, w dodatku muszę wstać raniutko do kościoła, więc znikam jak na razie i mam nadzieję, że niedługo się pojawię. Może przyjdziecie mi z pomocą i podpowiecie, jakiego rodzaju posty chcielibyście przeczytać? Ostatnio spadła moja aktywność, ale Wasza też, więc miło mi będzie, jak skomentujecie :)


instagram | snap: nusia75 | spotify: Anna Podlecka

Ankuulf going out,
xx